Własna droga
Nie każdy człowiek musi iść według tego samego scenariusza. Są drogi szersze i węższe, prostsze i bardziej kręte. Ważne, żeby były Twoje — nie cudze, nie pożyczone i nie takie, które ktoś dla Ciebie zaplanował.
Idea
„To Twoja droga. Ja mogę kawałek przejść obok.”

Oznacza własną drogę. Czasem nie znamy jej całej. Czasem potrzebujemy się zatrzymać. Czasem zmieniamy kierunek. Czasem potrzebujemy kogoś obok.
„Nie musisz znać całej drogi” znaczy: nie musisz mieć wszystkiego zaplanowanego od początku. Nie znaczy: nie musimy mieć celu. Kierunek i cele określamy wspólnie — a potem krok po kroku szukamy możliwych dróg.
Nie każdy człowiek musi iść według tego samego scenariusza. Są drogi szersze i węższe, prostsze i bardziej kręte. Ważne, żeby były Twoje — nie cudze, nie pożyczone i nie takie, które ktoś dla Ciebie zaplanował.
Możesz decydować o tym, dokąd idziesz i jak szybko. W gabinecie nie usłyszysz: „idź tędy”. Usłyszysz pytania, które pomagają zobaczyć, co jest dla Ciebie ważne i jakie masz możliwości.
Czasem robi się dziesięć kroków w tydzień, a czasem jeden krok przez miesiąc. Jedno i drugie jest w porządku. Droga nie musi być szybka, żeby prowadziła w dobrą stronę.
Zatrzymanie się nie jest cofaniem. Czasem to jedyny sposób, żeby usłyszeć siebie i zobaczyć, gdzie się właściwie jest.
Zmiana zdania nie jest porażką. Jest informacją, że coś zrozumiałeś lub zrozumiałaś lepiej niż wcześniej. To też część drogi.
Zamiast pytania „co jest ze mną nie tak?” można zadać inne: „czego potrzebuję?”. To pytanie prowadzi dalej.
Można iść obok kogoś, nie odbierając mu jego przestrzeni. Być blisko, nie decydując za niego. To właśnie rozumiem przez wspólną wędrówkę.
Nie taka, która obiecuje, że będzie łatwo. Taka, która mówi: dalej jest jeszcze kawałek drogi, którego stąd po prostu nie widać.
„Nie musisz znać całej drogi. Możemy kawałek przejść razem.”